Obraz tła Poetica

Poetica.pl

Aby być sobą, aby tworzyć

Opowiadania

bez pożegnania

lilly

Kamila Kucharska
Kamila Kucharska
18 maja 2013·2 min czytania

1

 

- Ona zawsze była dziwna. Teraz tylko potwierdziły się moje obawy. - powiedziła po chwili ciocia Magi.

 

- Ale przecież nikt nie mógł się spodziewać, że posunie się do takiego czynu. Faktycznie zawsze zachowywała się inaczej od wszystkich, ale niektórzy już są takimi samotnikami. - skomentował wójek Rony.

 

Teraz wszscy siedzieli w kuchni przy stole o kształcie idealnego kwadratu, który przykryty był białym obrusem w czerwoną kratę. Pomieszczenie pobłyskiwało od płomieni świec. To był chłodny i deszczowy wieczór. Marry siedziała wpatrzona w okno, po którym spływały krople deszczu. Obserwowała jak jedna łączy się z drugą, tworząc ogromny strumień. Ona jedna tak naprwdę przeżywała śmierć siostry. Były razem bardzo blisko. Nikt nie był w stanie ich rozdzielić. Nikt oprócz śmierci. Ona zawsze przychodzi niechciana i niespodziewana, ale Marry nie chciała jej bardziej niż inni. 

 

- Zrobisz mi herbaty, Beth?

 

- Nie słyszysz Marry? Ciocia chce herbaty. Przestań gapić się w to okno i zacznij coś wreszcie robić.

 

Marry ciężko było ruszyć się z miejsca. Czuła jakby jej nogi skrępowane były łańcuchami. Jej świat zawalił w jednym momencie. Lilly odeszła bez powrotnie, zapominając o pożegnaniu. Marry nie rozumiałą, jak Lilly mogła jej to zrobić. Zostawiła ją samą w tym złym, wielkim świecie.

Kolejny dzień. Smutek nie znikał z twarzy Marry, która tak naprawdę żyła w ogromnej nieświadomości wydarzeń poprzedniej nocy. Wiedziała, że jej już nie ma, ale nie rozumiała dlaczego. Nikt nie miał ochoty już o tym rozmawiać, tym bardziej z małą dziewczynką w warkoczykach. 

Po kilku następnych dniach mała poszła do szkoły. Mimo braku chęci, musiała wrócić do narmalnego życia, które już nigdy nie było takie samo. Z oczu Marry na zawsze zniknęła radość i ta jasnosć, która napawała nadzieją wszystkich domowników. Teraz na Marry nikt nie zwracał uwagi. Tak samo w domu jak i w szkole. Była po prostu niewidoczna. Codziennie po lekcjach chodziła w to samo miejsce pod drzewem koło strumyka, gdzie zawsze przychodziła z Lilly i razem rzucały do wody kamienie. Wtedy przypomniała sobie jak Lilly uczyła ją robić kaczki na wodzie. Teraz Marry nieudolnie próbwała dorównać siostrze. Po czasie zdenerwowana zaczęła krzyczeć:

- Potrzebuję Cię! Gdzie jesteś? Wróć, proszę.

Niestety nie dostała żadnej odpowiedzi. Prawdopodobnie Lilly nawet nie słyszała siostry. Być może tam było jej lepiej.

Kamila Kucharska

Napisane przez

Kamila Kucharska

... jestem

Oceń utwór

Brak ocen, bądź pierwszy!

Komentarze

, aby skomentować

Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.