W szczęściu zatopiony Pełna wątpliwości głowa Czas mija nieubłaganie Zaczynam życie od nowa * Dlaczego ona taka zarozumiała Nie rozumie wogole mnie Może szczęścia nie zaznała W swoim życia szklanym tle * Ostatnie takty życia dźwięk wydają Starość zbliża się nieubłaganie A ona nie rozumie sygnałów Gdy radość życia odchodzi banalnie * Ma wszystko w zasięgu ręki To szczęście wymarzone Ale woli życia udręki I marzenia dawno spalone * Jak ja z tego letargu obudzić Jak obojętność w niej wymazać Czy warto w ogóle się trudzic I siebie na nieszczęście skazać