między naiwnym uśmiechem
poduszki do prześcieradła
zdzieram z siebie siłą koszulę twych łez
stoję tak przed tobą jedynie we wstyd ubrana
i patrzysz na mnie niewidzącym wzrokiem
podajemy sobie dłonie na do widzenia
(w lateksowych rękawiczkach
by tym razem na pewno nie zabrać ze sobą siebie nawzajem)
