spadłem z wielkiej góry
kamieniami szczęścia zbudowanej
roztrzaskałem się z hukiem
na samotnym bruku miasta
plam krwi mojej
nie zmyli stąd jeszcze
przechodzisz tędy codzień
pomyśl o mnie idąc jutro
po bruku pełnym purpurowych
śladów miłości mojej

Aby być sobą, aby tworzyć
spadłem z wielkiej góry
kamieniami szczęścia zbudowanej
roztrzaskałem się z hukiem
na samotnym bruku miasta
plam krwi mojej
nie zmyli stąd jeszcze
przechodzisz tędy codzień
pomyśl o mnie idąc jutro
po bruku pełnym purpurowych
śladów miłości mojej
Napisane przez
Studiuję filologię polską na uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach. Poezją zajmuję isę w wolnych chwilach;)
Brak ocen, bądź pierwszy!
, aby skomentować
Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.