To był wypadek, samotne drzewo i huk piekielny
A ponoć On był twardy, męski nieśmiertelny
Jednak leży białą kołdrą otulony
Do jakiegoś aparatu przyłączony
Oddycha? Nie- to robi maszyna
Człowiekiem był - a teraz roślina
Lekarze, pielęgniarki, wszyscy na oddziale
Robili co mogli, nie poszli spać wcale
Starali się, regularnie podawali leki
A On nic, leży , głuchy i kaleki
Na domiar złego, leży jak palec sam
Nikt Go nie odwiedza, pewnie umrze tam
Na zajutrz przyszedł chłopak młody
Zdenerwowany, prosił szklanke wody
Usiadł bezradnie na miękkim fotelu
I opowiadał o bólu, spotkaniu w hotelu
Bo okazało się, że parą byli ładnych pare lat
Ale ukrywać tą wiadomość, wymuszał nań świat
Umarł w spokoju, za rękę ściskany
Na wieczną drogę w czoło ucałowany
Odszedł, koniec, jest już kaput,
Pozostało zdjęcie, znoszony but
I wielki smutek w sercu chłopaka
Co kochał go jak morze rybaka
Tak właśnie drodzy moi czytelnicy
Wielu z Was pluje w brode i krzyczy
Jak to bardzo jesteście tolerancyjni
Otwarci na świat, antykomercyjni
Wyzbyci wrogich uprzedzeń , rasizmu
Pełni miłości do ludzi, patriotyzmu
Ok. To dobrze, ale co z tego
Gdy "zabijacie" tylko dlatego
Że facet kocha innego faceta
No przecież to jest wasza podnieta
Skandować, bić, kamieniem rzucać
Inność, rozumieć ale opluwać

Poetica.pl
Aby być sobą, aby tworzyć
Napisane przez
lukratywnie1988
Oceń utwór
Brak ocen, bądź pierwszy!
Komentarze
, aby skomentować
Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.