
Poetica.pl
Aby być sobą, aby tworzyć
Daisy
czterolistna koniczyna tak bardzo mi obca i biedronka i słoń różowy zapach ciszy bolesny lecz bliski.
Już niedługo się spotkamy i jak codzień sycić będziemy swą obecnością tak cenną... niezastąpiona.... już za kilka godzin urosną mi skrzydła i pofrunę prosto do nieba...
I co z tego że jestem nikim? zerem... ziarenkiem piasku na gorącej pustyni.... już nie płaczę, rozumiem.... że każdy jest zerem...
Życie.... dokad ty prowadzisz nas? myślę może to już odejsć czas? zostawić wielki pomieszany świat i odejsć majac dwadzieścia lat. pobiec przez tunel przeniknąć umrzeć ze świata...
kolejny raz potulna - wbrew sobie oddaje sie Jemu zdeptana. jak zawsze gotowa wyczekujaco zgaduje z oczu pragnienia. i zaspokaja jak tylko lubi by nie zostawił na własną zgubę. i...
poproszę wiatr by wywiał z serca chore uczucie... będę go błagać by zabrał daleko smutek mój i łez morze... wiatr nie słyszy...
bo zmarli przychodzą nocą szczególnie tą deszczową kryją się w kształtnej kropli... czasem wbijają się w sny burząc równowagę pozostawiają setki pytań... spadnę na Twą twarz...
i wstanę jak zawsze zroszona łzami po nieprzespanej nocy kolejnej... bezwiednie porzucę nadzieję jak pelerynę w gorący dzień. odkrywczo zajrzę w głąb siebie i znajdę... z radością...