Inspektor Marek Kowalski spojrzał na zdjęcie. Młoda kobieta, Anna Lewicka – malarka, zniknęła trzy dni temu ze swojej pracowni przy ulicy Krakowskiej.
Stare Miasto o tej porze roku pachniało wilgocią i chłodem. W kamienicy numer osiemnaście mieszkali sąsiedzi, którzy ostatni widzieli Annę.
– Słyszałem, jak grała fortepian – powiedział stary pan Tadeusz. – Wieczorem. A potem cisza.
Na ścianie pracowni wisiał niedokończony obraz – krajobraz morski, burzliwe fale, samotna latarnia. Czasem odpowiedzi ukryte są nie w słowach, lecz w kolorach.
